23388
portfolio_page-template-default,single,single-portfolio_page,postid-23388,qode-social-login-1.1.2,qode-restaurant-1.1.1,stockholm-core-1.0.4,select-theme-ver-5.1.6,ajax_fade,page_not_loaded,wpb-js-composer js-comp-ver-5.7,vc_responsive

Pomiędzy snem i szaleństwem II

Co by było, gdyby twarz człowieka mogła dokładnie wyrazić całe wewnętrzne cierpienie, gdyby zobiektywizowała się w akcie ekspresji cała wewnętrzna męka? Czy moglibyśmy jeszcze rozmawiać ze sobą? Czy nie musielibyśmy wówczas mówić, zakrywając rękoma twarz? Życie byłoby praktycznie niemożliwe, gdyby owa nieskończoność odczuć, jaką w sobie nosimy, uzewnętrzniała się w rysach twarzy. Nikt nie miałby już odwagi przejrzeć się w lustrze, bo w groteskowym i tragicznym zarazem wizerunku twarzy stapiałyby się w jedno plamy i wstęgi krwi, rany, co nigdy się nie zabliźnią i strugi łez, co nigdy nie będą powstrzymane.

– Emil Cioran, Na szczytach rozpaczy